Życie...
„Kurewsko trudno utrafić w życiu, zawsze coś jest nie tak, a już z kobitą
bezwarunkowo najtrudniej. Jak fajna z charakteru, to brzydka, a jak
piękność, to nie fajna; jak ona ci podchodzi, to ty jej nie, lub na odwrót,
a jak podobacie się sobie na krzyż, to inna cholera wam przeszkodzi, ona
wyjedzie z rodziną lub starzy wydadzą ją za kogoś innego. I tak jest ze
wszystkim, przez tyle lat nagapiłem się dość, żeby to wiedzieć. Jak masz
coś do powiedzenia, to nie chcą słuchać, a gdy już chcą cię słuchać, to
zapomniałeś coś miał mówić; jak jest interes do zafarcenia, to nie masz
szmalu, a jak już łyknąłeś gotówkę, to okazje wziął szlag; jak jesteś
samotny, pies z kulawą nogą nie przyjedzie, ale jak skołowany i chciałbyś
przykimać, dzwonią do drzwi jeden po drugim. Życie jest jak loteria, na
której wszystkie losy są trefne, lub jak poker: trzymasz cztery dzwonki (z
asem) i asa pikowego, i główkujesz jak dobierać, do trójki lub karety, czy
do koloru; kiedy odrzucisz pikowego, decydując do koloru, wtedy na
pewno przyjdzie inny as, a jak zostawiasz asy, to bankowo dokupisz
piątego dzwonka." (W.Łysiak)
Chyba nic wiecej nie trzeba dodawać...
face-in-the-sand 2009-10-12 14:54:10
skomentuj (2)
A tytułu brak...
czuje sie jak zamknięty w jakiejś bańce mydlanej, jak w bloku lodu... wszystko widze, wydawać by sie mogło że nawet tu jestem i cos robie... ale nawet ja mam tylko takie złudzenie... gigantyczna apatia i brak mocy
budze sie rano, ale tak naprawde wolał bym sie nie obudzić... zasnąć, spać... nie interesować sie niczym...
tak bardzo męczy mnie słuchanie tych samych histori każdego dnia, usmiechanie się tylko dlatego że tak wypada... to wszystko takie przewidywalne i zarazem frustrujące...
wakacje... wakacje, i juz po wakacjach - czas wracać do pracy, może teraz bede miał mniej czasu na meczące "obowiązkowe" przyjemności... to śmieszne ale rzeczy które kiedyś sprawiały mi przyjemność, teraz stały się tylko nawykiem... nawykiem z którego nic nie mam, chyba tylko jeszcze wieksze znudzenie tym wszystkim co dzieje sie wokoło...
w tym roku przekonałem sie w sposób najbarziej przykry z możliwych że to co kiedys nazywałem jakąś więzia miedzyludzką, czymś w co wierzyłem, czemu ufałem, za co dał bym sobie ręke uciąć, jest tylko reliktem przeszłości... nic nie znaczącym frazesem, nie wartym niczego... wydawało by sie że mam tak wielu ludzi wokoło siebie, ciekwae wiec dlaczego wszedzie czuje sie okropnie samotny, jakbym stał na środku lodowej pustyni - zimno, pusto... nie ma to jak samotność w tłumie sic!
face-in-the-sand 2009-08-10 15:50:55
skomentuj (1)
Koniec... i początek
Skończył się kolejny rok... kolejny krzyrzyk na plecach... czas podsumowań, i dziwnych wyborów.
Cisza przed burzą... wszystko odbywa sie bez hałasu, bez zbędnego gadania.
Stoje sobie z boku, patrze i dziwie się... sam sobie sie dziwie... bo jak można być tak naiwnym i przypisywać ludziom cechy których nigdy nie mieli.
W zasadzie nie jest to smutne... tylko tak jakoś pusto robi się naokoło... wszyscy ludzie z którymi najlepiej się czułem są daleko - nie moge ich mieć wtedy kiedy ich potrzebuje, a ci którzy zostali... oni poprostu tylko są... nie wymagam od nich nic wiecej... przykre ale prawdziwe...
Zaczyna się nużące czekanie na niewiadomo co... patrzenie z boku na to co się musi wydarzyć... chyba tylko taka nudna i niemiła perspektywa mi pozostała...
Wogóle jakoś smutno się zrobiło... i przypomniało mi się dziwne motto "Na końcu wszyscy spotkamy się w jednym miejscu... dwa metry pod ziemią... wszyscy równi i pogodzeni ze sobą"
face-in-the-sand 2009-01-13 11:31:08
skomentuj (0)
Podstawa to sie nie przejmować...
Fajna rozmowa z MS-em, bardzo pożyteczna. Biedactwo chyba sie zmartwił że ostatnio nie daje znaku życia, złapał w lot co sie dzieje i sobie pogadaliśmy. Dobrze że istnieja komputery telefony i innego typu duperele umozliwiajace kontakt na duże odległości. Rozbawił mnie opowiadając historyjke która dobrze odzwierciedla złozonośc pewnego dziwnego gatunku człowieka zwanego kobietą. W zasadzie to powygłupialismy sie troche i posmialismy sie sami z siebie. No ale jak sie ma dobry okres w życiu to nawet burza snieżna człowiekowi nie przeszkadza... zamiast chować głowe w kapturze człowiek obserwuje płatki śniegu tańczące na wietrze i sie cieszy jak głupi chociaż nie pozornie nie ma z czego.
No cóż Michałku jeszcze nieraz sie opażymy, ale co mi tam nosek do góry i nie ma co patrzeć przez ramie, bo kto wie co czeka za następnym zakrętem :)
"Nie szukaj ludzi niezwykłych... zwyczajnych ludzi przemieniaj w niezwykłych"... no to na co czekamy... czas brać sie do pracy ;)
face-in-the-sand 2008-12-01 18:35:50
skomentuj (0)
mało powietrza...
Coraz mniej słońca, coraz dłuższe wieczory... i tylko czasu jakby mniej...
Codziennie patrzymy w swoje oczy siedząc naprzeciw siebie, codziennie zasypiamy z ta sama myslą...
Każdy kolejny dzień jak rzeka... cos odchodzi cos nowego sie pojawia... nie ma żalu, płaczu nad tym co przepadło, nie myslimy o tym co będzie jutro... żyjemy
Cisza... tutaj nikt nie krzyczy, nikt niczego nie wymaga...
Słuchamy... siebie samych i innych... wsłuchujemy się w to co chce nam przekazać otaczające nas życie
Nie wymagamy od zycia spełnienia marzeń.... to zycie jest marzeniem, samo to że żyjemy jest wystarczająco niezwykłe...
Nie potrzebujemy siebie na wzajem, potrafimy żyć daleko od siebie... ale zmysły czują zapach nawet na odległośc...
face-in-the-sand 2008-10-10 16:40:41
skomentuj (0)
dzień...
...znowu ten dźwięk, szukam reką telefonu, jeszcze pięc mint snu, albo chociaż cztery - nienawidze wstawać przed piąta rano. Błędny wzrok, wygrzebuje się z łużka z na wpól zamknietymi oczami wycieczka do łazienki, spojrzenie w lustro - tragedia... oczy przekrwione ból głowy... mimo wszystko trzeba iść do pracy. Cała operacja od pobudki do wyjścia z domu zajmuje może 10 minut... wole spać dziesięć minut dłużej niż zjeść śniadanie... budze sie po drodze do pracy. Osiem godzin ciągnie sie niemiłosiernie, kawa zamiast śniadania podnosi ciśnienie i daje kopa który otwiera oczy. Czternasta można nareszcie przywitać sie ze zmiennikami i wynosić się do domu. Ciepły obiad czeka na stole... wielkie szczeście że dzisiaj jest ktoś w domu, gdybym jeszcze musiał coś ugotować to była by tragedia. Pierwszy konkretny posiłek od poprzedniego wieczoru. Jakaś muzyka, sprawdzenie poczty i forum... onetowa papka informacyjna i czas mija... Pogoda pod psem, nie ma sensu wychodzić z domu przed wieczorem... szkoda ze to juz nie wakacje - można było posiedzieć na spacerowej sztrase i sie śmiać. Przychodzi sms "wpadaj to pomyślimy co robic wieczorem". Pukam do drzwi i czarne stworzenie rzuca sie na mnie pociesznie merdając ogonem. Zanurzam sie w fotel otwieram piwo... co robimy? Zostajemy na miejscu czy idziemy do knajpy? No coż dzisiaj pozostaniemy tu gdzie juz jesteśmy...
Patrze na zegarek, mineła połnoc... licze godziny i wychodzi mi że znowu bede spał okolo czterech. Ludzie zaczynaja sie rozchodzić, dopijam piwo żegnam sie z M. i ruszam do domu. Tradycyjnie bardzo cicho wślizguje się do domu, nikt przecież nie lubi byc budzony po pierwszej w nocy. Szybka toaleta i kierunek do spania. Zapalam papierosa, okropne zimno ciągnie z otwartego okna... leże na lużku zamykam oczy... w oddali słysze cicho grajacą muzyke, powieki powoli robią sie ciężkie, spojrzenie na zegarek - boże znowu rano nie bede mógł wstać... zasypiam.
face-in-the-sand 2008-09-23 14:24:42
skomentuj (1)
Delirium Tremens...
"Mam 25 lat i życie połamane jak patyk.
Co spojrzę wstecz... okropna czarna plama.
Co spojrzę przed się...twardy, zimny, głaz.
Czułem powołanie w życiu swym na księdza,
albo na żołnierza...
I poznałem... poznałem, że mi ten ani tamten
nie mają już czego bronić...
Byłem Faustem... i byłem Prometeuszem...
Porównywałem pełen wiedzy.
Z wszechświatową górą tajemnicy.
... I wydzierałem ogień niebu,
aby go nieść swoim braciom...
I ten ogień okazał się robaczkiem świętojańskim,który świeci - nie oświecając i pali się - nie rozpalając...
A serce moje, które opukiwało całą ziemię,
szukając nieznajomej... nie znalazło jej...
Porwawszy gołębicę wylało świętą, niewinną krew.
Narzędziem było mienie,
które nawet o pomstę wołać nie może...
A kiedy przezywał do boju wszystkie miliony żywych,
pod hasłem: kto w Boga wierzy?
Poznałem wówczas przeoślepiającą w świetle prawdę,
że w głębiach instynktu wszechżycia leży zbrodnia...
I ostatni sztandar swój spalić musiano...
Tak więc jestem teraz...
żywy - bez życia
tęskny - bez tęsknoty
i błądzący - bez błędu!.
Okręt mój nie mając kompasu, ani steru
płynie w nieznaną dal...
Więc niech się wypełni miara mej pustyni.
Porzucę ten świat,
którego intrygi nie są dość zabawne...
ani cierpienia dość małe...
Aby utrzymać swe łzy
Zamknę się w pięknym książęcym grobie moich przodków...
A może...
Może odkryję nowy świat w swojej duszy?
Którego przeczucie zjawia mi się z nieodpartą siła...
Ową metafizyczną stroną duszy,
którą widzę we snach swoich, a zapominam na jawie...
I tak może mi się uda zwiedzić drugą połowę księżyca,
wiecznie zakrytą dla ziemskiej świadomości...
Oto jest dzień jasny, słoneczny...
Ale cóż to znaczy?
Moja dusza ma swoje własne światło.
Swoje własne...
Od słońca niezależne ciemności...
Pójdźmy stąd,
bo dla tego, który mierzył kulą we własne serce...
Nie ma ani dziś, ani jutro...
Ani tu, ani tam...
Tylko niezmierzone królestwa myśli,
Zamknięte w łupinie orzecha..."
face-in-the-sand 2008-09-20 12:05:16
skomentuj (0)
If...
Teks traktujący o szaleństwie... traci dużo po przetłumaczeniu na polski, ale jest bardzo prosty a mimo to mnie porusza...
"Gdybym był łabędziem, to bym odfrunął
Gdybym był pociągiem, to przyjechałbym za późno
A gdybym był porządnym facetem
To ciepłym słowem
Ogrzewałbym Cię, jak oddechem
Gdybym był senny, chciałbym śnić
Gdybym się bał, chciałbym się skryć
A gdy w szaleństwo schronię się
Czy nie opuścisz wtedy mnie?
Gdybym był Księżycem, to byłbym chłodny
Gdybym był Prawem, byłbym łagodny
A gdybym był dobrym człowiekiem
Pewnie rozumiałbym Cię lepiej
Gdybym był samotny, płakałbym po kryjomu
Gdybym był z Tobą, mieszkałbym w ciepłym domu
A jeśli zwariuję, czy wtedy też mnie pocałujesz?"
face-in-the-sand 2008-09-06 12:14:44
skomentuj (0)
Nikt...
Nikt nie zapala światła po to , aby je ukrywać za zamknietymi drzwiami: celem światła jest roztaczanie blasku, otwieranie oczu, ukazywanie cudów, które dzieja się dookoła.
Nikt nie poświęca w ofierze najcenniejszej rzeczy, jaka posiada: miłości.
Nikt nie powierza swoich marzeń tym, którzy moga je zniszczyć.
Nikt....
face-in-the-sand 2008-09-04 09:57:10
skomentuj (0)
czasu coraz mniej... brakuje sił...
Tylko Szybko, Czasu Coraz Mniej
Nic Nie Dzieje Się Przypadkowo
Twoim I Moim Życiem Rządzi Przeznaczenie
Podoba Mi Się To Czasem
I Mam Ochotę Głośno Krzyczeć Teraz
Tak Aby Usłyszał Świat, Bo Dość Już Dzisiaj Kłąmstw
Ale Prawda Nikogo nie Interesuje
Widzę Wasze Cierpienia, Słyszę Wasze Krzyki
Chcę Krzyczeć Głośno Aby Zabić Ich Wrzaskiem
To Nie Jest Piosenka, To Wołanie
W Twoją Stronę Wołanie O Przyjaźń
I Nie Słyszę Odpowiedzi... - Słyszę Ciszę
Płyniemy Razem Gnani Ostatnim Wiatrem
Wszystko Wokół Cichnie - Tracimy Impet
Obojętni Na Siebie Odwracamy Oczy
Zajęci Tylko Sobą Niszczymy Przeszłość
Nieomylni, Doskonali, Oczekujący Zapłaty
Witamy W Świecie Prostych Odpowiedzi
Płyniemy, Płyniemy, Płyniemy, Błądzimy
Płyniemy, Płyniemy, Płyniemy, Szukamy
Odwracamy Się Od Siebie Na Wieki Znikamy
Złościmy, Niszczymy, A Potem Wracamy
Jeszcze Jedno Na Nowo Podjęte Wyzwanie
Jest Rozpaczliwą Próbą Przetrwania
Zabrakło Wrogów - Poszukajmy Ich W Sobie
Ja Przeciwko Sobie, Ja Kontra Ja
Czy Potrafisz Popatrzeć Na Mnie Moimi Oczami
Bez Szukania Winnych, Szukania Ideału
Czasu Coraz Mniej, Brakuje Sił
Gnani Ostatnim Wiatrem - Tracimy Impet
Jeżeli Nam Zabraknie Zrozumienia
face-in-the-sand 2008-08-29 16:35:01
skomentuj (0)